Joanna Chmielewska była architektką, ale sławę przyniosły jej przezabawne kryminały. Marek Grechuta był architektem, ale wszyscy Polacy znają go jako wybitnego piosenkarza. Ja jestem architektką, ale piszę też teksty. Głównie o muzyce. Bad Ritual to zespół założony przez architektów z Wrocławia, który tworzy też wyjątkowo klimatyczne brzmienia. Trudno uwierzyć w przypadek, kiedy różne historie układają się w podobny wzór.
Muzycy mają już na koncie jedną płytę wydaną w 2024 roku. W listopadzie wypuścili nowy singiel, który zapowiada kolejną. „We Call it a Night” wciąga jak dobry film i zostawia po sobie ciężar nastroju, który nie znika po wyłączeniu odtwarzacza. Podobnie jak reszta twórczości Bad Ritual.
Cześć! Jesteśmy Stowarzyszenie
Dom Kultury Niezależnej!
Podaruj nam 1,5%!
Nasz KRS 0000543423.
Dziękujemy!
Muzyka, która pachnie
Sam zespół opisuje się jako „trio z Wrocławia, które gra ładne piosenki przepełnione niepokojącą, filmową atmosferą”. To bardzo trafne określenie. Bad Ritual mogłoby zagrać zarówno na retro potańcówce, jak i przy romantycznej kolacji w wyjątkowo wytwornej restauracji. Tę muzykę mogłaby też nucić Uma Thurman w „Pulp Fiction”.
Styl, który prezentuje Bad Ritual, określiłabym jako przydymiony rock. Jest w nim dużo elegancji i zmysłowej tajemniczości. Melodie pachną skórzaną tapicerką i kubańskim cygarem. Aż chce się pojechać do kina samochodowego w czerwonej sukni wieczorowej.
Przejażdżka nocną porą
Kiedy słucham „We Call it a Night”, widzę scenę jak z filmu noir. Gęsta noc. Jadę Chevroletem Chevelle Malibu leśną drogą. Na głowie mam jedwabną apaszkę, a na nosie kocie okulary. Wokół słychać tylko szum wiatru, a nisko zawieszona mgła skrywa pobocza. W oddali migoczą pojedyncze światła innych samochodów. Zaraz wydarzy się coś niedobrego.
Utwór doskonale buduje napięcie. Krótki wstęp wciąga jak filmy Hitchcocka, by po kilku sekundach zwolnić i zanurzyć mnie w spokojnej, mglistej atmosferze. Zwrotki snują się tajemniczo w kierunku refrenów. Krótkie pauzy powodują, że na chwilę wstrzymuję oddech.
Każdy kolejny refren subtelnie wzrasta, prowadząc do kulminacji tej historii. I nagle wszystko się urywa. Jakbym dojechała do przejazdu kolejowego. Długi skład pociągu przesuwa się przed maską samochodu, a ja czekam, co będzie po drugiej stronie.
Początek i koniec
Uważne ucho wychwyci, że początek „We Call it a Night” powraca na końcu. Utwór przesłuchałam kilkanaście, a może nawet kilkadziesiąt razy z rzędu. W ten sposób wpadłam w osobliwą pętlę.
Za przejazdem kolejowym moja historia zaczyna się od nowa. Ta sama droga i ten sam Chevrolet. Próbuję zrozumieć, jaką zbrodnię popełniłam, że utknęłam w tym sennym koszmarze?
Może odpowiedź przyniesie reszta płyty. Czekam niecierpliwie.
Muzyka, która zaprasza do dalszej podróży
„We Call it a Night” to krótka kompozycja zaprojektowana z architektoniczną precyzją. Zespół zadbał o kreatywną koncepcję, którą udoskonalił drobnymi detalami. Słychać, że Bad Ritual doskonale rozumie współczesną sztukę, choć gra w stylu retro. W prosty i przemyślany sposób zachęca do dalszej podróży, której finał pozostaje nieznany.
Jak tu się nie zakochać?
Skład zespołu Bad Ritual
- Grzegorz Kaczmarowski — wokal, perkusja
- Paweł Major — gitara, klawisze
- Artur Semeniuk — gitara basowa, klawisze, chórki
Linki
https://hyperfollow.com/badritual
Magdalena Leporowska
Artykuł powstał dzięki dotacji przyznanej przez Narodowy Instytut Wolności-Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego.
Tagi: NIW - CRSO, PROO, zespoły niezależne


Share On Facebook
Tweet It





