„Ballada o Busterze Scruggsie” to amerykański western z 2018 roku, za którym stoją Bracia Coen. Jest to pełna absurdów antologia filmowa. Przez film przeplatają się przepiękne krajobrazy. Widać niezwykłą troskę o każdy detal. Czy taki western jest dla każdego?
„Ballada o Busterze Scruggsie” – fabuła filmu
Film składa się z 6 epizodów — każdy z nich to historia innych osób, które mają do załatwienia swoje sprawy na Dzikim Zachodzie. Nie należy się spodziewać, że jest to western jak za dawnych lat. Tutaj nic nie jest oczywiste, a biały człowiek nie jest pokazywany tak, jak to było w westernach w XX wieku. Biały człowiek na Dzikim Zachodzie dostaje tu za swoje. Co więcej, współczesny widz zupełnie inaczej może patrzeć na tematykę Dzikiego Zachodu — mało kto reaguje tak, jak to było w czasach świetności westernów.
„Ballada o Busterze Scruggsie” – opinia o filmie
Jeśli chodzi o film Braci Coen „Ballada o Busterze Scruggsie”, to jestem nim zachwycona. Sposób pokazania historii tych ludzi, absurdalne wstawki, krajobrazy, mistrzowska gra i reżyseria — to wszystko dosłownie wbiło mnie z wrażenia w fotel. „Ballada o Busterze Scruggsie” to arcydzieło wszech czasów! Dawno nie oglądałam tak świetnego filmu! Joel i Ethan Coenowie za ten film powinni być obrzuceni nagrodami na całym świecie, a nie jedynie nominowani do wielu nagród (w tym do 3 Oscarów). Film zdobył 1 nagrodę za najlepszy scenariusz na MFF w Wenecji. To zdecydowanie za mało, ale ogólnie rzecz biorąc, sprawę może wyjaśnić filmowy epizod „Meal Ticket”, o którym można przeczytać poniżej.
„Meal Ticket”, czyli człowieku, co zrobiłeś z kulturą?
„Meal Ticket” to epizod o podstarzałym impresario, który podróżuje po Dzikim Zachodzie z młodym artystą. Artysta jest niepełnosprawny — nie ma kończyn. Wieczorami na objazdowej scenie recytuje wiersze wybitnych poetów. Niestety, występy cieszą się coraz mniejszym zainteresowaniem. Okazuje się, że wszystkiemu winna jest konkurencyjna trupa, gdzie główną gwiazdą jest kura, która potrafi liczyć. Nie mogło stać się inaczej — impresario kupuje kurę. To, jak dalej potoczyły się losy młodego artysty, stanowi doskonały obraz tego, co dzieje się z kulturą w XXI wieku. Prawda bywa bolesna. Być może Bracie Coen chcieli w tej historyjce zaszaleć z absurdem, ale pokazali prawdę o tym, jaką rozrywkę wybiera masowa publiczność zamiast prawdziwej kultury i sztuki. Bo czy nie jest prawdą, że zamiast kultury karierę na całym świecie robi prosta rozrywka dla niewymagającej gawiedzi?
„Ballada o Busterze Scruggsie” przykładem sztuki filmowej w najwybitniejszym wydaniu
Świat westernów przeszedł do lamusa, ale „Ballada o Busterze Scruggsie” to western, jakiego jeszcze nie było. Wywołał we mnie wiele przemyśleń. Odkrycie Ameryki było wielką tragedią dla tego kontynentu. Pokolenia wszechmocnych ludzi pojawiają się i znikają, przy czym na Dzikim Zachodzie za białym człowiekiem wlokła się śmierć i zniszczenia. Nim powstała tam cywilizacja, doszło to eksterminacji tubylców i do wzajemnego mordowania się najeźdźców (odkrywców, cowboyów, osadników etc.). American dream to świat, do którego droga była usłana trupami. Czy ktoś pamięta o tym, że unosił się nad nimi wielki smród?
Tagi: Bill Heck, Bracia Coen, Brendan Gleeson, Bruno Delbonnel, Carter Burwell, Ethan Coen, Harry Melling, James Franco, Joel Coen, Jonjo O'Neill, Liam Neeson, Netflix, Tim Blake Nelson, Tom Waits, Zoe Kazan

Share On Facebook
Tweet It




