Muzeum Narodowe w Warszawie wywaliło na bruk wystawy dwóch kontrowersyjnych artystek – Natalii LL („Sztuka konsumpcyjna”) oraz Katarzyny Kozyry („Pojawienie się Lou Salome”). Prace ponoć mają negatywny wpływ na dzieci i młodzież – są gorszące i irytujące.

Natalia LL, Sztuka konsumpcyjna. Źródło: Galeria TABOT
W ewidentnym zamachu na wolność sztuki rozbawił mnie fakt, że prace Natalii LL pochodzą z lat 70-tych XX wieku, nie jest to pierwsza wystawa artystki – w świecie sztuki współczesnej jest to postać znana. To śmiejąc się to płacząc zastanawiam się jak tej pani udało się przetrwać epokę PRL, gdzie sam banan mógł zbudzać pożądanie z uwagi na towar deficytowy i jego smak, gdzie podteksty erotyczne – przynajmniej w Polsce – mogły lokować się na 100% nie na pierwszym planie.
Jeśli chodzi o Katarzynę Kozyrę, to czemu tak wszystkich bulwersuje „Pojawienie się Lou Salome” w dobie gdy topową, nie tylko światową ale i polską literaturę stanowią szmatławce z pogranicza BSDM i innych perwersji – czy nie jest to istna obłuda? Więcej o projekcie: Katarzyna Kozyra
Uczciwie mówiąc – bananowa instalacja sama w sobie nie ma dla dzieci ani młodzieży żadnego gorszącego przekazu, takowe odczucie może się pojawić podczas oglądania filmu (pytanie czy dzieci widzą coś więcej od konsumpcji banana? Bo moim zdaniem to jedynie konserwatywni dorośli dostają szału). Ale – do jasnej ciasnej – od kiedy to każda wystawa musi być dostępna dla dzieci i młodzieży? Tyle razy mówiłam, że do tego typu instytucji, jeśli wystawa nie dotyczy klasyki, powinni przychodzić przede wszystkim świadomi odbiorcy, a nie – jak zakładam – z nagonki szkolnej, bo „dział promocji” poszedł do szkoły sprzedać bilety. Tak, jest to tylko moje przypuszczenie, bo swego czasu jeden z teatrów podczas rozmowy o pracę pomylił promocję ze sprzedażą biletów w szkołach. Przeraża mnie to, że teraz wszystko musi być dla dzieci i młodzieży, przez co w życiu polska kultura i sztuka nie wyjdzie z pieczary, bo będzie drżała ze strachu, że zostanie posądzona o naruszenie dóbr najmłodszych. Z drugiej strony jak ich uczyć kontaktu ze sztuką? Pokazywanie „ładnych i przyzwoitych rysunków” to nie jest dobra droga.
Tak między nami to nie chcę by wszystko było dostępne dla nieletnich, bo nie mam ochoty słuchać wrzasków rozjuszonej dziatwy podczas epatowania się sztuką. Kontakt ze sztuką to swoiste doznanie. Bardzo intymne, a nie – jak to teraz jest – masowe. I wcale mi nie chodzi o jakiś zakamuflowany orgazm z bananem, ale o to, że chociaż wszystko jest dla ludzi, to nie wszystko musi być dla dzieci, młodzieży i ludzi, którzy z mlekiem matki wyssali nienawiść do nowoczesnej sztuki i innych niekonwencjonalnych kulturalnych wydarzeń.
Tagi: Katarzyna Kozyra, Muzeum Narodowe w Warszawie, Natalia LL
Share On Facebook
Tweet It





