Czy polska muzyka niezależna w UK ma rację bytu? To pytanie powraca w branży jak bumerang. Widać tu pewien powtarzalny schemat. Brytyjski rynek muzyczny jest niezwykle hermetyczny. Nasze kapele mają jednak naprawdę sporo do zaoferowania. Wyspiarze kochają autentyczność i surowe, niepodrobione brzmienia. Czas ostatecznie obalić kilka krzywdzących mitów. Sprawdźmy, czy rodzimy underground może podbić Londyn i inne miasta.
Bariera językowa to wyblakły mit
Wielu artystów panicznie boi się śpiewać po polsku. Uważają nasz język za bilet w jedną stronę. To ogromny błąd i niepotrzebny kompleks. Brytyjczycy szukają dzisiaj muzycznej egzotyki. Słowiańska melancholia intryguje zachodnich dziennikarzy i promotorów. Niektóre formacje z Polski przetarły już te trudne szlaki. Udowodniły, że język polski brzmi dla obcokrajowców mrocznie i bardzo ciekawie. Muzyka ostatecznie broni się sama. Liczy się przede wszystkim prawda i energia płynąca ze sceny.
Cześć! Jesteśmy Stowarzyszenie
Dom Kultury Niezależnej!
Podaruj nam 1,5%!
Nasz KRS 0000543423.
Dziękujemy!
Londyńskie kluby kochają brudne brzmienia
Wyspiarski rynek bywa wręcz przesycony popowym plastikiem. Tamtejsza scena alternatywna nieustannie szuka świeżej krwi. Polska muzyka niezależna w UK pasuje w te ramy wręcz idealnie. Mamy doskonałe zaplecze punkowe, metalowe i post-punkowe. Nasze undergroundowe kapele grają mocno i całkowicie bezkompromisowo. Brakuje nam zazwyczaj tylko odpowiedniego PR-u. Profesjonalna promocja za granicą wymaga dużych nakładów finansowych. To obecnie główny hamulec dla rodzimych twórców.
Siła polonijnej publiczności
Rozmawiając o rynkach zagranicznych, nie możemy zapominać o polskiej emigracji. To potężna i bardzo lojalna siła nabywcza. Polacy w Wielkiej Brytanii mocno tęsknią za naszą niezależną kulturą. Bardzo chętnie chodzą na klubowe koncerty rodaków. To doskonały punkt startowy dla każdej debiutującej tam kapeli. Zespoły mogą łatwo budować swoją początkową bazę fanów. Potem wystarczy tylko mądrze wyjść poza polonijną bańkę. Poczta pantoflowa i polecenia działają na Wyspach znakomicie.
Odwaga zamiast narodowych kompleksów
Czego zatem wciąż nam brakuje? Polska muzyka niezależna w UK potrzebuje zdecydowanie więcej artystycznej bezczelności. Zbyt często na starcie z góry zakładamy komercyjną porażkę. Mamy przecież świetnie wyedukowanych muzyków i genialne kompozycje. Musimy po prostu przestać grać wyłącznie do własnej, lokalnej bramki. Zagraniczne festiwale showcase’owe to absolutna podstawa. Trzeba odważnie pukać do drzwi brytyjskich menedżerów i wytwórni. Międzynarodowy sukces leży w zasięgu ręki. Wymaga on jednak całkowitego wyjścia ze strefy komfortu.
Artykuł powstał dzięki dotacji przyznanej przez Narodowy Instytut Wolności-Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego.
Tagi: felieton muzyczny, koncerty, londyńskie kluby, muzyka niezależna, NIW - CRSO, polska muzyka niezależna w UK, polski underground, scena alternatywna, Wielka Brytania


Share On Facebook
Tweet It





