Największy polski festiwal plenerowy to marzenie wielu artystów. Pol’and’Rock Festival przyciąga co roku setki tysięcy widzów. Czy daje on jednak szansę na zaistnienie polskim niezależnym zespołom? Droga na tę wielką scenę jest dzisiaj niezwykle wyboista. W felietonie zastanawiam się, jakie szanse na eliminacjach mają nieznane lub mniej rozpoznawalne zespoły.
Znikome szanse i gigantyczna konkurencja
Szanse na dostanie się na festiwal są obecnie znikome. Konkurencja podczas eliminacji jest wręcz miażdżąca. Co roku do fundacji zgłasza się absolutna masa zespołów. Aplikacje spływają z całego kraju, a także z zagranicy. Organizatorzy mają do przesłuchania kilkaset zgłoszeń. Miejsc na małych scenach jest zaledwie garstka. Przebicie się przez takie sito graniczy niemal z cudem. Polskie kapele niezależne często zderzają się tu z potężną ścianą.
Cześć! Jesteśmy Stowarzyszenie
Dom Kultury Niezależnej!
Podaruj nam 1,5%!
Nasz KRS 0000543423.
Dziękujemy!
Pokorna postawa i przypadek Ich Troje
Wydarzenie to rządzi się swoimi specyficznymi prawami. Ważna jest tam nie tylko sama muzyka. Liczy się również odpowiednie podejście i zachowanie artystów. Pokazuje to głośny przypadek zespołu Ich Troje. Grupa ta absolutnie nie przeszła przez festiwalowe eliminacje. Jej lider wyraził jednak w mediach społecznościowych ogromną pokorę. Michał Wiśniewski w pełni zaakceptował odmowę jury. Gorąco zachęcał też swoich fanów do przyjazdu na wydarzenie. Taka postawa bardzo mocno ujęła Jurka Owsiaka. Organizator ostatecznie sam zaprosił ich na scenę. Mnie taką decyzją po prostu zszokował.
W moim odczuciu to była fatalna wiadomość dla aplikujących zespołów. Miejsce na takim festiwalu zajęła bowiem kapela popowa. Ich Troje swego czasu grało przecież wysoce komercyjny pop i europop. Byli oni potężną megagwiazdą, a obecnie przeżywają wielki powrót. Skoro takie zespoły są zapraszane na Pol’and’Rock Festival, to gdzie mają podziać się kapele nieznane?
Nie czepiam się Ich Troje. Zespół ten może grać dosłownie wszędzie. Wystarczy, że pstryknie palcami. Michał Wiśniewski to świetny manager i barwna postać sceniczna. Muzycznie jednak jego repertuaru zupełnie nie łykam. Uważam, że jako gwiazda wielkiego formatu doskonale daje sobie radę bez takich występów. Natomiast dla kapel niezależnych festiwal u Jurka Owsiaka to jedna z niewielu szans na większy sukces. Nie jest to jakiś wielki „skok”. To bardziej „podskok” lub wystawienie głów z undergroundu na światło dzienne. Oczywiście nie da się tego w żadnej mierze porównać do sukcesów Ich Troje.
Zmiana profilu dawnego Woodstocku
Kiedyś Pol’and’Rock Festival był prawdziwą mekką polskiego undergroundu. Dzisiaj przypomina on gigantyczną i świetnie naoliwioną korpo maszynę. Na głównych scenach królują gwiazdy mainstreamu. Miejsce dla niszowej, brudnej muzyki mocno się tam skurczyło. Sceny alternatywne wciąż istnieją, ale ciężko z nich wybić się wyżej. Niezależne zespoły rzadko budują tam dzisiaj swoją wielką karierę. Czasami stają się jedynie drobnym tłem dla wielkich headlinerów.
Inne drogi promocji dla undergroundu
Wysłanie zgłoszenia na eliminacje nic nie kosztuje. Nic prócz wielkich emocji. Większość kapel może przecież doznać sporego rozczarowania. Warto to zrobić dla samego treningu i sprawdzenia się. Zespoły nie powinny jednak opierać na tym całej strategii. Polska muzyka niezależna ma dziś wiele innych ścieżek rozwoju. Znacznie lepsze bywają małe festiwale alternatywne, na których można wygrać atrakcyjne nagrody finansowe lub nagranie albumu. Nie jest to jednak złota recepta na sukces. Zgłoszeń jest przecież wiele, jury ma różnoraki gust muzyczny, a sam czas festiwalowy bywa dość krótki.
Lepiej skupić się na budowaniu własnej, oddanej publiczności w sieci. Pol’and’Rock Festival to dziś bardziej nagroda dla uznanych marek, niż realna szansa dla sceny niezależnej. Przynajmniej po „numerze” z Ich Troje takie jest właśnie moje zdanie.
Artykuł powstał dzięki dotacji przyznanej przez Narodowy Instytut Wolności-Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego.
Tagi: eliminacje, felieton, Ich Troje, Jurek Owsiak, koncerty, muzyka niezależna, NIW - CRSO, Pol’and’Rock Festival, rynek muzyczny, underground, zespoły niezależne


Share On Facebook
Tweet It





