Są piosenki, które wchodzą do głowy, ale są też takie, które wchodzą do wyobraźni. „Przepiórka” zespołu Kruczy Sen robi jedno i drugie naraz — jakby ktoś otworzył drzwi do lasu, w którym wszystkie drzewa rosną trochę krzywo, bo muszą pomieścić jeszcze nasze splątane myśli.
Dyktando emocji
A pośrodku tego wszystkiego: ona. Delikatna, złotopióra Przepiórka. I on — pewny siebie Kruk, który nawet nie próbuje udawać, że nie uważa się za najważniejszego ptaka w okolicy. Bajka? Owszem. Ale bajka napisana riffami, basem i czystym, dziewczęcym głosem Agnieszki Machowskiej, który jest tak charakterystyczny, że można go rozpoznać po dwóch sylabach. Dosłownie — bo początek utworu przypomina dyktando emocji, które z czasem przechodzi w melodię, jakby opowieść zaczynała się od niepewnego stawiania kroków po mchu, aby potem nabrać rozpędu i tanecznym lotem unieść słuchacza ponad korony drzew.
To ciekawe, jak bardzo ta sylabiczność pasuje do pierwszych wersów: Kruk jeszcze nie wie, że świat zaraz rozsypie mu się w złote pióra. Las jest mroczny, obsesyjny. Myśli też. Instrumenty napinają atmosferę, jakby w tle czaiło się pytanie: no i co dalej? A dalej pojawia się ona — i wszystko się zmienia.
Historia o miłości?
„Przepiórka” to przecież historia o miłości, ale nie tej banalnej, podręcznikowej. To opowieść o uczuciu, które zaczyna się od kpin, „drwiącego jadu”, próby zdystansowania się — jak w życiu. Kruk szydzi z Przepiórki, bo tak jest łatwiej. Bo tak jest bezpieczniej. A potem, nie wiadomo kiedy, to on zaczyna się trząść pod ciężarem własnego serca, które nagle bije zbyt szybko, zbyt głośno, za bardzo.
Cześć! Jesteśmy Stowarzyszenie
Dom Kultury Niezależnej!
Podaruj nam 1,5%!
Nasz KRS 0000543423.
Dziękujemy!
I wtedy pada jedno z najlepszych zdań, jakie padło w polskich piosenkach od lat:
„Jeśli spytasz jak się czuję, odpowiem co następuje: Nieustające me pasmo sukcesów”!
To jest odpowiedź, którą każdy z nas chciałby mieć przygotowaną na wypadek small talku. I nawet jeśli w życiu nie zawsze bywa tak różowo, to w „Przepiórce” brzmi ona jak zaklęcie optymizmu, które zostawia słuchacza z ciepłym uśmiechem i dziwnym przeświadczeniem, że może jednak — mimo wszystko — będzie dobrze.
A muzycznie?
Muzycznie to też jest majstersztyk. Kruczy Sen znów robi to, co potrafi najlepiej — łączy rockową energię z folkową miękkością i etnicznym pulsem. Perkusja Bartka Jasińskiego prowadzi narrację z precyzją, która nie gubi przestrzeni. Gitary Erwina Rogoży tworzą atmosferę lasu, ale nie takiego z baśni dla dzieci — bardziej z mitów i pradawnych snów, w których coś może wyjść zza drzewa i wcale nie musi być groźne, żeby budzić respekt. Do tego linia basu Emilii Chmurskiej spina tę historię z dojrzałością i lekkością — jakby to właśnie ona była fundamentem, na którym Kruk i Przepiórka mogą budować swoją „doskonałość”.
A przecież „Przepiórka” to nie stoi w próżni — to zapowiedź nadchodzącej epki „ZwierzMisię”, która ma opowiadać o emocjach poprzez zwierzęce alegorie. Jeśli ten singiel jest reprezentatywny, to szykuje się materiał, który nie tylko można słuchać, ale i czytać. Cztery osoby — niezależne, uparte, pracowite — zbudowały zespół, który sam robi muzykę, grafiki, nagrania, miksy, mastering i booking. W czasach, gdy wielu artystów tonie w marketingowych sztuczkach i automatyzacji, Kruczy Sen wygrywa… autentycznością. Nieustającym pasmem sukcesów? Na to wygląda.
Kruczy Sen – krok w przeszłość
Ich historia zaczęła się w 2021 roku. Sami wszystko wymyślili, nagrali, zorganizowali — i nie są to puste slogany. Ich pierwszy album, „Pierwszy Lot”, otworzył im drzwi na festiwale i konkursy; zdobyli wyróżnienia, pojawili się na dużych scenach, zaczęli podnosić skrzydła coraz wyżej. Drugi album, „ZwierzMisię”, ma ukazać się jeszcze w 2025 roku i jeśli pozostałe utwory faktycznie opowiadają o ambicjach, upartości i miłości poprzez zwierzęce metafory — to można spodziewać się albumu równie nietypowego, co osobistego.
Każdy z członków zespołu dokłada do tej układanki coś własnego i unikalnego:
Agnieszka — głos, który potrafi być jednocześnie niewinny i przenikliwy.
Erwin — od miksu po lirę korbową, człowiek-orkiestra o słowiańskim zacięciu.
Emilia — basistka, menadżerka, tekściarka i kręgosłup organizacyjny całego przedsięwzięcia.
Bartek — perkusyjny perfekcjonista, który nie uznaje półśrodków.
Patrząc na „Przepiórkę”, trudno nie zauważyć, że Kruczy Sen rośnie. I to szybko. Jakby naprawdę mieli sen o wielkich rzeczach — i krok po kroku, koncert po koncercie, single po singlu, zamieniali go w rzeczywistość.
Niezależni? Tak.
Samodzielni? Bardzo.
Wyjątkowi? Bez dwóch zdań.
A „Przepiórka” to ich najbardziej urocze przypomnienie, że nawet w czarnym lesie można znaleźć coś złotego. I że czasem wystarczy jedna niepozorna Przepiórka, by Krukowi… zadrżało serce.
Kornelia Wilczak
Artykuł powstał dzięki dotacji przyznanej przez Narodowy Instytut Wolności-Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego.
Tagi: NIW - CRSO, PROO, zespoły niezależne


Share On Facebook
Tweet It





