W panteonie polskich pieśni bożonarodzeniowych „Mizerna, cicha” zajmuje miejsce szczególne. Nie ma w niej barokowego przepychu „Bóg się rodzi” ani skocznej, ludowej radości „Przybieżeli do Betlejem”. Jest za to głęboka zaduma, chłód ubogiej stajenki i specyficzna, słowiańska melancholia, która od niemal dwóch stuleci towarzyszy Polakom przy wigilijnym stole. Utwór ten to nie tylko modlitwa, ale przede wszystkim wybitne dzieło literackie epoki romantyzmu, które z wiersza tęskniącego wygnańca przeistoczyło się w jedną z najpiękniejszych pieśni w naszej kulturze.
Romantyczna tęsknota Teofila Lenartowicza
Historia kolędy zaczyna się w 1849 roku, w czasach dla Polski trudnych i gorzkich. Jej autorem jest Teofil Lenartowicz, poeta nazywany „Lirnikiem Mazowieckim”, który – podobnie jak Mickiewicz czy Słowacki – pisał swoje dzieła na emigracji. Tekst pierwotnie ukazał się w zbiorku zatytułowanym „Szopka” (będącym częścią większego cyklu „Zachwycenie”), wydanym w Poznaniu. Lenartowicz, tworząc na obczyźnie, zawarł w prostych słowach nie tylko opis biblijnej scenerii, ale przede wszystkim ogromny ładunek emocjonalny, typowy dla polskiego romantyzmu. Tytułowa „mizerność” i cisza stajenki korespondowały z nastrojami narodu pozbawionego państwowości, żyjącego w biedzie i pod zaborami. Poeta celowo stylizował utwór na ludową, prostą pieśń, chcąc, by trafiła ona „pod strzechy”, choć jej literacki kunszt znacznie wykraczał poza ramy wiejskich przyśpiewek. Oryginalny tekst był znacznie dłuższy od wersji śpiewanej dzisiaj i zawierał aż 11 zwrotek, w których Lenartowicz roztaczał wizję hołdu składanego Dzieciątku przez naturę i prosty lud.
Cześć! Jesteśmy Stowarzyszenie
Dom Kultury Niezależnej!
Podaruj nam 1,5%!
Nasz KRS 0000543423.
Dziękujemy!
„Mizerna cicha”: od wiersza do hymnu wigilijnego
Choć tekst Lenartowicza od razu zyskał uznanie, to muzyka, którą znamy dzisiaj, powstała znacznie później. Początkowo wiersz próbowano śpiewać na różne melodie ludowe, jednak ostateczny, nostalgiczny kształt nadał mu dopiero pod koniec XIX wieku Jan Gall – kompozytor i dyrygent, uczeń samego Franciszka Liszta. To właśnie kompozycja Galla, napisana około 1900 roku, wydobyła z tekstu Lenartowicza jego niezwykłą głębię. Gall zrezygnował z typowej dla kolęd rytmiki tanecznej (mazurkowej czy polonezowej) na rzecz powolnego, dostojnego metrum, które zmusza do zatrzymania i refleksji. Muzyka ta idealnie „otuliła” słowa poety, tworząc nierozerwalną całość. Co ciekawe, istnieje również melodia skomponowana przez Stanisława Niewiadomskiego, jednak to wersja Galla – mroczniejsza, bardziej nastrojowa i wymagająca wokalnie – przetrwała próbę czasu, stając się kanonicznym brzmieniem tej kolędy. Dzięki temu „Mizerna, cicha” jest dziś dowodem na to, że najpiękniejsze polskie kolędy to często nieanonimowe utwory ludowe, lecz perły poezji i kompozycji artystycznej.
„Mizerna cicha” – najpiękniejsze współczesne wykonania kolędy
Wybrałam trzy wykonania tej kolędy, które najbardziej mi się podobają.
„Mizerna cicha” – Kasia Moś
„Mizerna cicha” – Edyta Górniak
„Mizerna cicha” – Margaret i Kuba Badach
Artykuł powstał dzięki dotacji przyznanej przez Narodowy Instytut Wolności-Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego.


Share On Facebook
Tweet It




