Włączasz dzisiaj dawne Music Television i co widzisz? Nastolatki w ciąży i napompowanych sterydami uczestników tanich reality show. Stacja, która kiedyś wychowywała całe pokolenia, dzisiaj jest cmentarzem popkultury. Jako menadżer kultury i redaktor kultura.fm często gram w pewną grę wyobraźni. Biorę na warsztat temat: MTV a muzyka niezależna. Zastanawiam się, jak wyglądałby dzisiejszy rynek, gdyby ta telewizja przetrwała kryzys i postawiła w stu procentach na alternatywę. Czas na brutalną, fascynującą wizję świata, w którym komercja ustępuje miejsca prawdziwej sztuce.
Łódzkie piwnice zamiast willi z basenem
Gdyby relacja na linii MTV a muzyka niezależna rozkwitła na dobre, ramówka wyglądałaby zupełnie inaczej. Zamiast „Ekipy z Warszawy” oglądalibyśmy brudne relacje z koncertów w małych, dusznych klubach. Kamery stacji nie śledziłyby celebrytów na czerwonym dywanie. Jeździłyby za kapelami gnieżdżącymi się w rozpadających się, zimnych busach. To byłaby telewizja potu, połatanych kabli i taniego piwa. Zamiast ustawianych kłótni o kosmetyki, dostawalibyśmy prawdziwe starcia ego w salach prób. Autentyczność z impetem wyparłaby telewizyjny plastik.
Cześć! Jesteśmy Stowarzyszenie
Dom Kultury Niezależnej!
Podaruj nam 1,5%!
Nasz KRS 0000543423.
Dziękujemy!
Estetyka błędu i zaciętej taśmy VHS
Popowe teledyski to dzisiaj festiwal nieznośnego przepychu. Kosztują grube miliony. Wyglądają jak luksusowe reklamy drogich perfum. Gdyby mariaż MTV z muzyką niezależną faktycznie doszedł do skutku, estetyka uległaby drastycznej zmianie. Na ekranach królowałby format lo-fi. Oglądalibyśmy klipy kręcone starymi kamerami VHS. Byłyby to teledyski robione za kilkaset złotych. Produkcje, w których liczy się genialny pomysł, a nie chory budżet na efekty specjalne z komputera. Błąd i przester stałyby się największym atutem. Mainstream musiałby wreszcie zaakceptować wizualny brud.
Żywi kuratorzy zamiast bezdusznego kodu
Dzisiaj o naszym guście decydują wyłącznie algorytmy gigantów technologicznych. Zimny kod zlicza sekundy i podrzuca nam kolejne, identyczne piosenki. Alternatywna telewizja zabiłaby ten bezduszny system. Wrócilibyśmy do czasów prawdziwych kuratorów muzycznych. Prezenterzy z krwi i kości tłumaczyliby zawiłości awangardy na antenie. Dziennikarstwo muzyczne odzyskałoby swój dawny blask i utracony prestiż. Ludzie ufaliby uszom ekspertów, a nie matematycznym równaniom. To wizja, za którą jako redaktor portalu oddałbym naprawdę wiele.
Piękna utopia pogrzebana przez Excela
Dlaczego ten piękny scenariusz nigdy się nie ziścił? Odpowiedź jest do bólu prosta. Romans pod tytułem MTV a muzyka niezależna musiał z kretesem przegrać z Excelem. Sztuka z podziemia wymaga myślenia. Reality show nie wymaga od widza absolutnie niczego. Zarządy wielkich stacji zawsze wybiorą to, co łatwiej i drożej sprzedać masowemu, leniwemu odbiorcy. Autentycznych buntowników zastąpiono więc zgrabnymi ciałami i żenującymi skandalami. Nam, świadomym słuchaczom i menedżerom kultury, pozostało wspieranie undergroundu z dala od błysku telewizyjnych fleszy. I może to w sumie lepiej. Prawdziwa muzyka i tak zawsze dusiła się w sterylnym studiu.
Artykuł powstał dzięki dotacji przyznanej przez Narodowy Instytut Wolności-Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego.
Tagi: dziennikarstwo muzyczne, felieton muzyczny, kultura.fm, menadżer kultury, MTV, MTV a muzyka niezależna, muzyka alternatywna, popkultura, reality show, teledyski, telewizja muzyczna


Share On Facebook
Tweet It





