„Sąsiad” to hiszpański serial bazujący na komiksie autorstwa Santiago Garcíi i Pepo Péreza pod tytułem „El Vecino”. Pewnej nocy nieporadny młody mężczyzna zostaje wybrany przez kosmitę na strażnika kosmosu. Otrzymuje czerwony kombinezon i kapsułki dające mu supermoce. Czy superbohater z Madrytu udźwignie ciężar powierzonego mu zadania?
„Sąsiad” – Netflix zaprasza na super serial
Uwielbiam opowieści o superbohaterach, dlatego zaczęłam oglądać serial „Sąsiad”. W hiszpańskiej produkcji superbohaterstwo przeplata się z wątkiem komediowym. Tak więc superbohater nie jest brany na super poważnie. Szczególnie stawianie pierwszych kroków w byciu superbohaterem jest zabawne. Jest to serial dla osób, które lubią hiszpańskie poczucie humoru, a poza tym są gotowi na to, by przez wszystkie odcinki mieć uśmieszek na ustach. Dla mnie ten serial to hit wszech czasów, ale ja po prostu lubię takie tak przedstawione historie i cieszy mnie ten rodzaj humoru. Nie twierdzę, że jest to serial dla każdego, ale sporo osób, które „Sąsiada” jeszcze nie widziało, z pewnością go doceni.
Netflix prezentuje serial „Sąsiad” – jaka fabuła?
Javier to młody mężczyzna, któremu nic się nie udaje. Poznajemy go, gdy pracuje w barze. Jego głównym marzeniem jest sprzedaż zaprojektowanych przez siebie koszulek. Javier ma dziewczynę — Lola jest dziennikarką. Młoda kobieta jest zirytowana tym, że Javier ciągle każe jej sprzedawać koszulki. Javier zabiera Lolę na weekend do innej miejscowości. W nocy dochodzi tam do nietypowego incydentu. Z nieba spada kosmita. Okazuje się, że Javier ma być strażnikiem kosmosu. Od tej pory zachodzą w jego życiu ogromne zmiany. Oczywiście tylko wtedy, gdy ma supermoce. W codziennym życiu jest jeszcze większym nieudacznikiem, niż był. Traci Lolę. Lola podczas nagrywania filmiku przez przypadek nagrywa lot superbohatera. Pogoń za superbohaterem i odkrywanie jego tożsamości stanowi dla niej zawodowe wyzwanie.
Może Twój „Sąsiad” jest już superbohaterem?
Serial „Sąsiad” od razu uruchomił moją wyobraźnię — pojawiły się sąsiedzkie kandydatury na superbohaterów. W sumie sama omal nie zostałam superbohaterką! Cóż, swego czasu wymyśliłam, że muszę schudnąć w sposób błyskawiczny. Kupiłam amerykański specyfik na spalanie tłuszczu. Niestety, zamiast wypalenia tkanki tłuszczowej, pojawiły się efekty specjalne. Miałam wrażenie, że mam supermoce i że wysokie kominy nad kamienicami to nie jest dla mnie żaden problem. Oczy miałam jak pluszowy miś. Skończyło się na SOR. Skok ciśnienia był niemożliwy do opanowania w domu. Noc na SOR spędziłam razem żulami, gdyż w szpitalu była awaria związana z prądem, przez co litościwie pozwolono nocować tam wszystkim zwiezionym lokalnym elitom. Nie zdradzę nazwy specyfiku, ale można go normalnie kupić w sklepach z odżywkami i suplementami w Polsce. Tak po prostu to na mnie zadziałało (wzięłam tylko 2 kapsułki!), przez co nigdy więcej nie kupiłam tego rodzaju produktu i po dziś klnę na swoje problemy z wagą. Specyfik sprzedałam sąsiadce (uprawiałyśmy handel wymienny, dostałam za to worek suszonych grzybów), ale ta kobieta i bez kapsułek supermocy jest superbohaterką! Ja natomiast do tej pory jestem zwykłym człowiekiem. No nie, supermocy dostaję pod wpływem wkurwu, tabletek musujących o nazwie Supradyn oraz Pepsi. Tej bez cukru.
Artykuł zawiera linki afiliacyjne.
Tagi: Adrián Pino, Aníbal Gómez, Catalina Sopelana, Clara Lago, Denis Gómez, Ginesta Guindal, Nacho Marraco, Nacho Vigalondo, Netflix, Paco Caballero, Paula Malia, Quim Gutiérrez, Raúl Navarro, Sergio Momo, Víctor García León

Share On Facebook
Tweet It




