Jest tak charakterystyczna, że trudno Jej nie zapamiętać. Bez make-up’u, scenicznych przebieranek – za to z kolekcją tatuaży. Możliwe, że kiedyś będzie na tyle popularna, że najsłynniejsze nazwiska ze świata mody będą Jej wciskać do garderoby suknie i sukienki. Problem polega na tym, że ona ich nie nosi. Ona takich kreacji po prostu nie znosi.
Dorota Zgutka: Na co dzień jesteś grafikiem – specem od identyfikacji wizualnej firm, marek. Można powiedzieć, że jesteś gwiazdą w swojej branży. Który z projektów jest Ci najbliższy emocjonalnie?
Alicja Migda: Nie jestem w stanie wskazać jednego konkretnego projektu. Każdy z wykonanych projektów jest inny, każdy ma swoją historię i każdy pełni inną funkcję w świecie reklam. Traktuję je jak wyzwania, którym trzeba stawić czoła. Są projekty stricte komercyjne – i te zdecydowanie ograniczają swobodę twórczą, i sprawiają dużo mniej przyjemności, jak chociażby projektowanie materiałów dla zespołu muzycznego.
Dorota Zgutka: Gwiazdorstwo w godzinach pracy grafika jednak Ci nie wystarczyło. Postanowiłaś objawić się na łódzkiej muzycznej scenie, póki co undergroundowej. Jak zaczęła się Twoja przygoda z tą sceną?
Alicja Migda: Zdecydowanie przypadkowo. Po pracy w ramach relaksu chadzałam na karaoke i co jakiś czas obcy ludzie podchodzili, mówili „świetny głos”, „fajnie śpiewasz”, „grasz w jakimś zespole?”. Wtedy stwierdziłam, że w sumie można by spróbować – i tak zaczęłam współpracę z chłopakami z Okrutnego Leoncia. Dzięki temu zobaczyłam jak wygląda robienie muzyki „od kuchni”, jak pracuje się w studio, a przede wszystkim jak wyglądają koncerty.
Dorota Zgutka: No właśnie, jakiś czas współpracowałaś z zespołem, który w mojej ocenie miał jeden wyróżnik – mianowicie nazwę. Co takiego zrobił Ci Okrutny Leoncio, że postanowiłaś się ewakuować?
Alicja Migda: Nasze drogi rozeszły się, bo zaczęłam poszukiwać ambitniejszej muzyki. Chciałam grać coś naprawdę innego, autorskiego – nie być kolejną kapelą grającą byle jakiego rock’n’roll’a. Nie do końca odpowiadała mi także kwestia stylistyczna dotycząca tekstów – wiadomo, że taka muzyka porusza się wokół określonych tematów, która wydawały mi się dość błahe.
Dorota Zgutka: Rozpoczęłaś współpracę jako wokalistka z zespołem Tattva. Czy nie obawiałaś się współpracy z założycielem Tattva?
Alicja Migda: Oczywiście, że się obawiałam. Ba, po pierwszej próbie stwierdziłam – matko, to nie mój świat, nie ogarniam tego kompletnie, co ja tu robię?. Nie bardzo chciałam przychodzić na kolejną próbę, ale chłopaki konsekwentnie do mnie dzwonili i namawiali, żebym nie rezygnowała, żebym spróbowała jeszcze raz. No i ostatecznie spróbowałam i zaskoczyło.
Dorota Zgutka: Do jakiego odbiorcy skierowana jest muzyka zespołu Tattva?
Alicja Migda: Może to kolokwialnie zabrzmi… albo zbyt wyniośle, ale do odbiorcy inteligentnego – zdecydowanie. Do słuchacza, który nie traktuje muzyki jako przypadkowych dźwięków, a zastanowi się nad tym co słyszy, czy to w formie melodii czy też tekstu. Szczególnie, że teksty są bardzo spójne z tym, co się dzieje muzycznie w danym utworze.
Dorota Zgutka: Co Wam dała trasa koncertowa MINDFUCK?
Alicja Migda: Przede wszystkim dała nam możliwość zaprezentowania naszej twórczości nie tylko w Łodzi, ale także w innych miastach Polski. Pozyskaliśmy dzięki tym koncertom wiernych fanów, którzy nie mieliby możliwości posłuchania nas na przykład w radio, bo nie jest to radiowe granie. Poza tym myślę, że zebraliśmy masę doświadczeń związanych właśnie z koncertowaniem wyjazdowym – mimo że chłopaki wielokrotnie będąc członkami innych składów grywali trasy.
Dorota Zgutka: Jakie macie plany na przyszłość?
Alicja Migda: Ponieważ powiększył nam się skład, aktualnie pracujemy nad nowymi aranżami znanych i granych dotychczas przez nas utworów, a także robimy nowy materiał, by w najbliższej przyszłości, po pierwsze, zarejestrować jego część w studio, a po drugie, zacząć koncertować, gdyż pierwsze daty koncertów mamy już zabookowane.
Dorota Zgutka: Jesteś też wokalistką w zespole Semantyka. Piszesz teksty do piosenek. Jak się czujesz w zupełnie odmiennych muzycznych klimatach?
Alicja Migda: Bardzo naturalnie. Zarówno mocne brzmienia Tattva, jak i nastrojowe lżejsze granie Semantyki to jestem cała ja. Pisząc teksty do Semantyki, skupiam się na zupełnie innych emocjach i ich wyrażaniu, niż ma to miejsce w Tattva.
Dorota Zgutka: Czy cierpisz na muzyczne rozdwojenie jaźni?
Alicja Migda: Hahahaha! – zdecydowanie nie. Myślę, że każdy z nas ma kilka obliczy. Ja przedstawiam się światu i odsłaniam fragmenty siebie przez muzykę – a to, że jest we mnie dużo mocy nie oznacza, że nie ma także melancholii. Myślę że tak naprawdę słuchając twórczości tych dwóch zespołów można mnie zdecydowanie dużo lepiej poznać.
Dorota Zgutka: W ciągu kilku miesięcy bardzo schudłaś. Czy to wina muzycznych klubów, które nie chcą płacić off’owym zespołom za koncerty i żałują poczęstunku?
Alicja Migda: Hahahaha! Zdecydowanie to kwestia „rozwodu” z ulubioną siecią fast foodową, przespacerowania Łodzi wzdłuż i wszerz wielokrotnie. Ach, no i miłość do zup!
Dorota Zgutka: Jak oceniasz szansę na tak zwaną karierę zespołów, z którymi współpracujesz, zarówno w Polsce jak i poza granicami kraju?
Alicja Migda: Jeśli chodzi o Tattva, to zdecydowanie Polska nie jest krajem, w którym potencjalnie możemy zrobić karierę. Ten rynek muzyczny oczekuje jednak pewnych schematów, oklepanego grania, bez wychylania się zbytniego w tworzeniu czegoś ambitnego. Oczywiście mamy słuchaczy wiernych, którzy kupią płytę, jak już ją wypuścimy, którzy chadzają na koncerty – jednak na zachodzie Europy ludzie bardziej poszukują takiej muzyki i tam zdecydowanie upatrywałabym naszą szansę na karierę. Co do Semantyki – tutaj sprawa wygląda zupełnie inaczej, ten projekt nigdy nie będzie „popularną” gwiazdką, bo muzyka jaką robimy i teksty skierowane są do bardzo wąskiego grona odbiorców. Może i osiągniemy pewną popularność, jednakże będzie ona dość kameralna – co mnie osobiście nie przeszkadza.
Dorota Zgutka: Rynek muzyczny w Polsce to…
Alicja Migda: Niestety… dno. Mówię tu o rynku komercyjnym, o tym czym nas męczą w radio czy w telewizji. Muzyka jest żadna, teksty jeszcze gorsze. Generalnie fabryka plastikowego muzycznego shitu. Sytuacja wygląda zupełnie inaczej jeśli chodzi o scenę undergroundową – tutaj dzieje się sporo, tutaj istnieje mase perełek muzycznych, które można poznać tylko dzięki internetowi i portalom społecznościowym. Niestety, żadna z tych kapel nigdy nie poleci w radio, nie poleci w telewizji, a tym bardziej nikt nie zaprosi jej na żaden festiwal.
Dorota Zgutka: Z perspektywy czasu: czy bardziej czujesz się grafikiem czy wokalistką?
Alicja Migda: Czuję się grafikiem, który śpiewa. Grafika – tak samo jak śpiewanie – jest moją pasją. Była pierwsza, aktualnie jest także moim zawodem, ale nawet jeśli zaczęłabym żyć z muzyki, nie zrezygnowałabym z projektowania chociażby non profit, bo najzwyczajniej w świecie sprawia mi to niesamowitą frajdę i przyjemność.
Dorota Zgutka: Co byś chciała osiągnąć jako wokalistka?
Alicja Migda: Chciałabym, aby moje teksty i ich interpretacja wywoływały w ludziach emocje. Oczywiście te pozytywne byłyby bardziej pożądane, ale negatywne też są ważne. Myślę, że najgorsze co może spotykać twórcę, to obojętność ludzi wobec tego co robi. Zdecydowanie nie chciałabym być ludziom obojętna muzycznie.
Dorota Zgutka: Co Ciebie najbardziej irytuje?
Alicja Migda: Zdecydowanie głupota ludzi, przejawiająca się we wszystkich aspektach życia.
Dorota Zgutka: Czy chciałabyś pozdrowić tramwaje stające w polu na trasie z Łodzi do Twojego rodzinnego domu?
Alicja Migda: Zdecydowanie – ten, kto nie jechał nigdy słynnym 43, nie wie co to off road!
Dorota Zgutka: Czy bywasz zmienna w nastrojach?
Alicja Migda: Zdecydowanie – jak każdy człowiek. Na nasze samopoczucie wpływ ma wiele czynników, często zewnętrznych, które sprawiają, że tracimy równowagę i wpadamy w huśtawki nastrojów. Ważne by umieć w pewnym momencie dostrzec to, co wprowadza ten chaos i starać się taki czynnik wyeliminować z naszej codzienności.
Dorota Zgutka: Słowo do odwiedzających kultura.fm
Alicja Migda: Życzę wszystkim, by odnaleźli pasje w swoim życiu i by były one motorem napędowym do wielu działań!
Tagi: muzyka alternatywna, wywiady

Share On Facebook
Tweet It





