Wszędzie słyszę tylko o zasięgach i wielkich liczbach. Świat sztuki dosłownie zwariował na punkcie komercji. Presja sukcesu niszczy wielu niezwykle zdolnych twórców. Czy w Łodzi można po prostu robić swoje? Czy da się tworzyć i zupełnie nie myśleć o wielkiej karierze? W dzisiejszym felietonie biorę na celownik to toksyczne zjawisko. Zobaczmy, czy sztuka dla samej sztuki ma jeszcze rację bytu.
Sztuka mierzona w lajkach i zasięgach
Dzisiaj każdy chce być natychmiastową gwiazdą. Młodzi artyści od razu marzą o prestiżowych galeriach. Muzycy od pierwszego dnia chcą grać na festiwalach. Zapominają przy tym o absolutnych podstawach. Liczy się przecież sam, żmudny proces twórczy. Zamiast szlifować warsztat, nerwowo śledzą statystyki w sieci. To prosta i bardzo szybka droga do artystycznego wypalenia. W Łodzi zawsze mieliśmy do tego na szczęście spory dystans.
Cześć! Jesteśmy Stowarzyszenie
Dom Kultury Niezależnej!
Podaruj nam 1,5%!
Nasz KRS 0000543423.
Dziękujemy!
Pułapka miejskich dotacji i grantów
System często wymusza na nas brutalną rywalizację. Trzeba pisać mądre wnioski i walczyć o publiczne pieniądze. Nie każdy musi jednak od razu celować w stypendium artystyczne UMŁ. Nie musisz budować potężnego portfolio za wszelką cenę. Wielu świetnych twórców omija ten wyścig szerokim łukiem. Wybierają absolutną wolność zamiast urzędniczych tabelek. Wtedy ich sztuka pozostaje naprawdę szczera i bezkompromisowa. Znika ta okropna presja ciągłego udowadniania swojej wartości.
Podziemie nie potrzebuje czerwonych dywanów
Nasze miasto zawsze stało mocnym, niezależnym undergroundem. To tutaj powstawała sztuka brudna i trudna w odbiorze. W małych, łódzkich pracowniach nikt nie myślał o wielkiej karierze. Liczył się tylko dobry przekaz i autentyczne emocje. Warto dzisiaj wrócić do tych wspaniałych, lokalnych korzeni. Granie w zadymionej piwnicy dla trzydziestu osób to też jest sukces. Ważne, że robisz to w stu procentach po swojemu. Nie musisz być od razu na okładkach kolorowych pism.
Rób swoje i absolutnie niczego nie oczekuj
Zdejmij wreszcie ten ciężki plecak cudzych oczekiwań. Przestań ciągle porównywać się z innymi łódzkimi twórcami. W naszym mieście naprawdę można po prostu robić swoje. Twórz muzykę dla samej, czystej radości grania. Maluj obrazy, bo masz taką palącą, wewnętrzną potrzebę. Nawet jeśli nikt nigdy nie kupi twojego płótna. To jest właśnie prawdziwa, najczystsza istota sztuki. Prawdziwa wolność zaczyna się tam, gdzie wreszcie kończy się presja sukcesu.
Artykuł powstał dzięki dotacji przyznanej przez Narodowy Instytut Wolności-Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego.
Tagi: felieton, kariera artystyczna, kultura niezależna, NIW - CRSO, presja sukcesu, psychologia twórczości, stypendium artystyczne UMŁ, sztuka w Łodzi, underground, łódzcy twórcy


Share On Facebook
Tweet It





