Dziś, 1 kwietnia 2026 roku, na Netflixie zadebiutowała nowa polska komedia. Film „Podlasie” to wyczekiwana kontynuacja przeboju „Nic na siłę” z 2024 roku. Reżyserem nowej odsłony jest Łukasz Kośmicki. Produkcja zabiera nas z powrotem na malowniczą, polską wieś. Plejada znanych gwiazd gwarantuje solidną dawkę rozrywki. Obejrzałam tę najnowszą premierę. Przeczytajcie moją recenzję. Sprawdźcie, dlaczego warto poświęcić czas na ten swojski seans.
Finansowe kłopoty i ratowanie wesela
Fabuła filmu kręci się wokół przygotowań do wielkiego ślubu. Halina i Jan planują wreszcie stanąć na ślubnym kobiercu. Niestety, niespodziewane problemy finansowe seniorki stawiają uroczystość pod znakiem zapytania. Wesele musi zostać nagle odwołane. Zżyta lokalna społeczność nie zamierza się jednak poddawać. Rodzina i przyjaciele obmyślają bardzo szalony i ryzykowny plan. Postanawiają ściągnąć do wsi turystów z grubymi portfelami. Zwykłe potknięcia szybko zamieniają się we wspólne, zwariowane przygody.
Cześć! Jesteśmy Stowarzyszenie
Dom Kultury Niezależnej!
Podaruj nam 1,5%!
Nasz KRS 0000543423.
Dziękujemy!
Plejada gwiazd w swojskim wydaniu
Największym atutem tej produkcji jest bez wątpienia obsada. Na ekranie pojawia się prawdziwa śmietanka polskich aktorów. Anna Seniuk jako Halina wypada niezwykle ciepło i uroczo. Artur Barciś w roli Jana to aktorska klasa sama w sobie. Świetnie radzą sobie również Cezary Żak oraz Wiktor Zborowski. Powraca też dobrze znana para z pierwszej części. Anna Szymańczyk i Mateusz Janicki znów wnoszą mnóstwo pozytywnej energii. Aktorzy wyraźnie dobrze bawili się na planie. Ich luz i naturalność to ogromny plus tego filmu.
Zjawiskowa Joanna Trzepiecińska kradnie każdą scenę, w której się pojawia, wnosząc do filmu niesamowitą klasę i charyzmę. Aktorka udowadnia, że wciąż jest w świetnej formie, łącząc w swojej kreacji dojrzały warsztat z nieodpartym, młodzieńczym urokiem. Moim zdaniem to właśnie Joanna Trzepiecińska jest najjaśniejszym punktem obsady, tworząc postać zapadającą w pamięć na długo po seansie.
Sielski klimat i świetnie napisany scenariusz
Film „Podlasie” to idealny lek na wiosenne przesilenie. Za scenariusz odpowiadają Katarzyna Golenia i Karolina Frankowska. To autorki sukcesu pierwszej części. Doskonale bawią się regionalnymi stereotypami. Dialogi są bardzo naturalne i szybko wpadają w ucho. Scenarzystki świadomie sięgają po sprawdzony, wiejski klimat. Film obfituje w mnóstwo zabawnych, sytuacyjnych pomyłek. Bohaterowie stale ładują się w komiczne tarapaty. Robią to jednak z ogromnym, swojskim wdziękiem. Taki bezpretensjonalny humor to absolutny strzał w dziesiątkę. Produkcja wprost kipi od pozytywnej energii i urokliwej magii. To wspaniała i relaksująca komedia na leniwy wieczór. Ogólnie rzecz ujmując, ja po prostu kocham Podlasie i cieszę się, że powstał ten film. No i tęsknię za aktorami z serialu „Ranczo”.
Tagi: Anna Seniuk, Artur Barciś, Cezary Żak, Joanna Trzepiecińska, Karolina Frankowska, Katarzyna Golenia, Netflix, nowości Netflix 2026, polska komedia, recenzja filmu, Łukasz Kośmicki
Share On Facebook
Tweet It





