Prawie w każdej łódzkiej kabinie projekcyjnej panuje dziś głucha cisza. Charakterystyczny turkot projektora na taśmę 35mm przeszedł do historii. Rewolucja cyfrowa w kinie stała się faktem, który brutalnie zmienił oblicze naszych ekranów. Sprawdziłem, kiedy dokładnie zgasły ostatnie lampy analogowe w mieście. Zobacz, jak ten technologiczny przełom ostatecznie wypchnął tradycyjną taśmę z łódzkich kin.
Początek końca i pierwsze cyfrowe uderzenie
Wielka zmiana nie nadeszła nagle. To był powolny i momentami bolesny proces. Pierwsze cyfrowe uderzenie odczuliśmy około 2010 roku. Wtedy łódzkie multipleksy zaczęły masowo inwestować w nowe projektory. Widzowie domagali się seansów 3D i idealnie czystego obrazu. Stary, wysłużony analog nie pozwalał na takie wizualne wodotryski. My, ludzie z undergroundu, patrzyliśmy na to z dużym dystansem. Dla nas taśma 35mm wciąż była jedynym słusznym nośnikiem sztuki.
Cześć! Jesteśmy Stowarzyszenie
Dom Kultury Niezależnej!
Podaruj nam 1,5%!
Nasz KRS 0000543423.
Dziękujemy!
Wielka fala cyfryzacji w latach 2013–2015
Przełom dla mniejszych, łódzkich kin nastąpił nieco później. W latach 2013–2014 ruszyły potężne programy dotacyjne na nowoczesny sprzęt. Kultowe miejsca jak Kino Charlie czy Kinematograf stanęły pod ścianą. Dystrybutorzy przestawali po prostu produkować fizyczne kopie filmów. Aby przetrwać, trzeba było wstawić do kabiny bezduszny serwer DCP. Rok 2015 można uznać za symboliczny koniec epoki. Wtedy praktycznie każda licząca się sala w Łodzi była już cyfrowa. Koniecznie trzeba podkreślić, że ta rewolucja dobiła kameralne kina, które jeszcze ostatnimi siłami walczyły o widza z multipleksami. Takim kinem było na przykład „Kino Polonia”.
Magia analogu kontra sterylna doskonałość
Dla niezależnego twórcy ta zmiana ma bardzo gorzki posmak. Taśma 35mm miała swoją unikalną duszę i ciepłe barwy. Obraz cyfrowy jest perfekcyjny, ostry i nieskazitelnie czysty. Brakuje mu jednak tego artystycznego brudu i naturalnego ziarna. W Łodzi, mieście o potężnych tradycjach filmowych, ten sentyment jest wyjątkowo silny. Wraz z odejściem taśmy zniknął też zawód tradycyjnego kinooperatora. Dzisiaj projekcję uruchamia się zazwyczaj jednym kliknięciem myszki.
Dziedzictwo celuloidu w cyfrowym świecie
Czy taśma 35mm zniknęła z naszego miasta całkowicie? Na szczęście pozostały jeszcze ostatnie bastiony analogu. Muzeum Kinematografii wciąż posiada sprawne projektory na specjalne okazje. Szkoła Filmowa stara się uczyć studentów pracy z fizycznym negatywem. Są to jednak wydarzenia o charakterze wyłącznie unikatowym. Cyfra wygrała wojnę o masową wygodę i niskie koszty. Nam pozostaje już tylko pamięć o zapachu rozgrzanego celuloidu. To był zapach prawdziwej, niepodrabialnej Łodzi filmowej.
Artykuł powstał dzięki dotacji przyznanej przez Narodowy Instytut Wolności-Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego.
Tagi: felieton, historia kina, kino, Kino Charlie, koniec taśmy 35mm w Łodzi, niezależna kultura, NIW - CRSO, rewolucja cyfrowa w kinie, taśma 35mm, technologia filmowa, Łódź


Share On Facebook
Tweet It





