Poznań — Miasto Doznań. A tych nie może zabraknąć na imprezie po północy. Party After Midnight to hard rockowy zespół z miasta koziołków i rogali świętomarcińskich, który potrafi przenieść do kolorowych czasów legginsów i skórzanych kurtek.
Do tej pory wypuścili trzy single. Każdy z nich to ukłon w stronę młodzieńczego buntu, wolności i nieugłaskanej radości. Mam wrażenie, że dla Party After Midnight najważniejsza jest chwila. Intensywna, prawdziwa i bez wstydu. Ich muzyka nie udaje, że jest czymś więcej niż obietnicą dobrej zabawy. I właśnie w tym tkwi jej siła.
Uśmiech w stronę lat 80.
W dobie stylizowanego indie i eksperymentalnego popu zespół brzmi jak powiew świeżego powietrza. Bez wygładzonych linii wokalnych, bez wystudiowanej maniery. Brzmi to dość kuriozalnie, bo Party After Midnight garściami wręcz czerpie z klasycznego hard rocka z lat 80. Jakby, zamiast studiować trendy, próbowali cofnąć czas.
Cześć! Jesteśmy Stowarzyszenie
Dom Kultury Niezależnej!
Podaruj nam 1,5%!
Nasz KRS 0000543423.
Dziękujemy!
Dotychczasowa twórczość zespołu to trzy szybkie, dość podobne do siebie utwory. We wszystkich rządzi gitara. Proste, choć odrobinę wirtuozerskie melodie wbijają się w głowę jak mantra. Stanowią one cudowne tło dla wokalu. A ten jest niewątpliwym atutem zespołu. Mocny i zdecydowany, ale z dziewczęcą subtelnością. Wybrzmiewa w nim odwaga, która przywołuje wspomnienia o Joan Jett i Ann Wilson. Jednak to nie imitacja tych ponadczasowych wokalistek. To naturalna barwa, która znakomicie osadza muzykę Party After Midnight w estetyce złotych czasów rocka.
Rock, który żyje na scenie
Nie muszę chyba nikomu tłumaczyć, że tego typu muzyka sprawdza się przede wszystkim na żywo. Na scenie podziemnego klubu, gdzie podłoga trzęsie się od zbyt głośnych dźwięków. Pod sceną piwo wylewa się z plastikowych kubków. Ktoś gubi telefon, a ktoś znajduje przyjaciela. Dwójka obcych ludzi tuli się w braterskim uścisku po przypadkowym szturchnięciu.
To naturalne środowisko Party After Midnight. Rock z lat 80. żył publicznością. Nie był sztuką zamkniętą w studiu. I choć zespół działa w innych czasach, w ich twórczości czuć tę samą potrzebę bezpośredniego kontaktu. Jakby wszystkie piosenki były pisane z myślą o konkretnym miejscu: małej scenie, z której światło oślepia pierwsze rzędy, a głośniki są ustawione tak blisko, że wszystko wokół się trzęsie.
Współczesne dzieci rock’n’rolla
To, co najbardziej ujmuje w Party After Midnight, to ich szczerość. Nie komplikują brzmienia i nie tworzą muzycznych labiryntów. Wybierają prostą drogę do serca słuchacza. Klasyczne riffy gitarowe, odrobina mocnej perkusji i chwytliwy refren, który każdy zna już po drugim podejściu.
Gdy słucham Party After Midnight, odnoszę wrażenie, że muzycy urodzili się co najmniej czterdzieści lat za wcześnie. Ich wrażliwość na brzmienie gitar, sposób budowania piosenek i śmiałość wokalu wydają się zakorzenione w czasach, których fizycznie nie mogli doświadczyć. Choć to może lepiej. Dzisiaj jest większa szansa, że ktoś o nich usłyszy. W świecie, gdzie wszystko jest dostępne na kliknięcie, nawet rockowa tęsknota ma szansę znaleźć odbiorcę.
Skład zespołu Party After Midnight
- Wojtek Ciećmierowski – perkusja
- Alexandra Piosek – wokal
- Jakub Milecki – gitara rytmiczna
- Oskar Adamczak – gitara basowa
- Arkadiusz Kłyszyński – gitara prowadząca
Linki
https://www.facebook.com/partyaftermidnightband
https://www.instagram.com/partyaftermidnightband
https://www.youtube.com/channel/UCJ7NQLc8wMtI2NIrvVpkj1A
Magdalena Leporowska
Artykuł powstał dzięki dotacji przyznanej przez Narodowy Instytut Wolności-Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego.
Tagi: NIW - CRSO, PROO, zespoły niezależne


Share On Facebook
Tweet It





